Mój kot dziś rano wstał sobie z fotela i poszedł leniwie do kuwety żeby się załatwić. Po porannym oddaniu moczu zdecydował się iść coś zjeść. Nic nie miał w misce, więc postarał się swym głośnym miauczeniem poinformować mnie, że czas wstać by go nakarmić. Zwlekłszy się z tapczanu, docierając do miski wrzuciłem mu jedzenie, po czym człapiąc powróciłem do łóżka. Kot zjadł łapczywie śniadanie i napił się wody. Nie lubi mieć w misce pustek więc znów poinformował głośno o tym, że trzeba mu dopełnić ją. Po raz drugi została miska napełniona. Na kilka minut uspokoił się zwiedzając mieszkanie. Sprawdzał każdy kąt. Zaznaczał teren śliną wycierając wszystko swoim pyszczkiem. Po zaznaczeniu i obchodzi. Postanowił wylizać się do czysta. Trwało to kilka minut, po czym znudzony po raz kolejny zaczął krzykiem oznajmiać, że należy się mu chwila zainteresowania. Nie było sensu nawet protestować więc trzeba było wstać. Codzienna rutyna. Kot wstaje, pan musi też. To kto tu jest czyim panem? Często zachodzę w głowę.
-
16lip
Posted by admin @ 11:15